Plask. Uderzył mnie, poniżył, to właśnie ma by ten moment, w którym mam zrozumiec do czego jestem potrzebna w życiu. Jestem dziewczynom i jak za dawnych czasów według Zayna, mam by posluszna męzczyznie. Bo niby dlaczego mam byc ukarana za to kim jestem ? Mam tylko nadzieję że to co on dla mnie wymyślił nie jest w połowie takie straszne jak mogłoby mi się wydawac.
- Ty głupia mała dziwko, ostatni raz odwalasz takie numery. Nie mam ochoty się z tobą użerac, albo bedziesz mi posłuszna i będziesz słuchała się tego co się od ciebie oczekuje albo poniesiesz konsekwencję, rozumiesz ?!!
-... -cisza nie mam odwagi odezwac sie do niego, nie po tym co mi zrobił. Nikt mnie nigdy nie uderzył, a on zrobił to bez mrugnięcia okiem.
- Odpowiedz kurwa.
Jezu jest wściekły, co robic, myśl Amy myśl. Jak zaraz czegoś nie zrobisz to rozkurwi cie na wiór.
Plask.
Znowu to samo, nie wygram tej walki, muszę się poddac.
- Tak, rozumiem.
- No grzeczna dziewczynka, wiesz co dla ciebie dobre. Tylko następnym razem pomyśl bo w tedy nie będę się już ograniczał, tylko do gróźb, zapamiętaj to złotko bardzo dobrze.
***
Wracam, nie wiem na jak długo, czy uda mi się odbudowac to opowiadanie, bo dla mnie jest ono bez sensu. Zostawiam wam (moim kochanym i wiernym czytelnikom decyzje o ponownym prowadzeniu bloga, lub usunięciu go, los leży w waszych rekach). Życzę Wam wszystkim Dobrych, Wesołych i Udanych Świąt Bożego Narodzenia..
Pozdrawiam Rozalia :*
P.S następny rozdział pojawi się na dniach ;)