Plask. Uderzył mnie, poniżył, to właśnie ma by ten moment, w którym mam zrozumiec do czego jestem potrzebna w życiu. Jestem dziewczynom i jak za dawnych czasów według Zayna, mam by posluszna męzczyznie. Bo niby dlaczego mam byc ukarana za to kim jestem ? Mam tylko nadzieję że to co on dla mnie wymyślił nie jest w połowie takie straszne jak mogłoby mi się wydawac.
- Ty głupia mała dziwko, ostatni raz odwalasz takie numery. Nie mam ochoty się z tobą użerac, albo bedziesz mi posłuszna i będziesz słuchała się tego co się od ciebie oczekuje albo poniesiesz konsekwencję, rozumiesz ?!!
-... -cisza nie mam odwagi odezwac sie do niego, nie po tym co mi zrobił. Nikt mnie nigdy nie uderzył, a on zrobił to bez mrugnięcia okiem.
- Odpowiedz kurwa.
Jezu jest wściekły, co robic, myśl Amy myśl. Jak zaraz czegoś nie zrobisz to rozkurwi cie na wiór.
Plask.
Znowu to samo, nie wygram tej walki, muszę się poddac.
- Tak, rozumiem.
- No grzeczna dziewczynka, wiesz co dla ciebie dobre. Tylko następnym razem pomyśl bo w tedy nie będę się już ograniczał, tylko do gróźb, zapamiętaj to złotko bardzo dobrze.
***
Wracam, nie wiem na jak długo, czy uda mi się odbudowac to opowiadanie, bo dla mnie jest ono bez sensu. Zostawiam wam (moim kochanym i wiernym czytelnikom decyzje o ponownym prowadzeniu bloga, lub usunięciu go, los leży w waszych rekach). Życzę Wam wszystkim Dobrych, Wesołych i Udanych Świąt Bożego Narodzenia..
Pozdrawiam Rozalia :*
P.S następny rozdział pojawi się na dniach ;)
Łączna liczba wyświetleń
piątek, 19 grudnia 2014
sobota, 29 marca 2014
Rozdział 3
No i wylądowałam w domu, ale chwila moment tak właściwie to nie jest to mój dom tylko tego idioty, który można powiedzieć że mnie porwał prawda?? Bo porwał nee? O Jezu już sama nie wiem co się ze mną dzieje, no ale musicie mi przyznać że był mega przystojny stanowczo za bardzo przystojny. No ale wracając do tematu tooo.. Wylądowałam w pokoju z.. chwila jak on się w ogóle nazywa? Czyli wylądpwałam w pokoju z chłopakiem, o którym nic nie wiem po prostu super, nie ma co.
- Rozbieraj się.
Co ?! Nie wieże ON CHE BYM SIĘ ROZEBRAŁA?! Czy ja dobrze usłyszałam?
- Co ?!
- Nie słyszałaś. Spać idziemy, chyba nie zamierzasz w tym spać. No dalej sama się rozbierzesz czy ja mam to zrobić ?
Chyba nie zostaje mi nic innego do wyjścia jak... ucieczka. Tak dobrze słyszycie nie będę robić tego co jakiś gbur mi każe.
- Spierdalaj, chyba cie popierdoliło jak myślisz ę się przed tobą rozbiorę.
Chyba nie musiałaś tego mówić Amyyy, co ja robię. Uciekaj, uciekaj. Boże gdzie on mnie przyprowadził jak ja mam się stąd niby wydostać.
Schody.
Kuchnia.
Salon.
Ooo nie nie nie ktoś tam jest tylko nie mówcie mi że to reszta 1D.
- A ty maleńka dokąd się wybierasz? -Spytał któryś z nich nie wiem który bo jestem zajęta szukaniem wyjścia.
Korytarz
O jest widzę są drzwi, dalej Amy dasz rade jeszcze tylko kilka kroków. Jeszcze tylko trochę i...
RĘCE tak ręce właśnie one powstrzymały mnie przed przekroczeniem progu drzwi.
- Jesteś niegrzeczną dziewczynką Amy. Będę musiał cie ukarać, nie ładnie.
Wziął mnie i przerzucił przez ramię jak worek kartofili. Jeśli naprawdę myślałam że mam przejebane wchodząc do tego domu do teraz to już w ogóle mam przesrane.
Szarpałam się, kopałam go biłam, ale to nic nie dało. bo powiedzcie mi jak moje 160cm miało dać radę z jego 180cm ?? Wchodzimy po schodach, korytarzem na prawo i proszę już jesteśmy w jego pokoju, w profesjonalny sposób rzuca mnie na łóżko, przygniatając mnie jedną nogą. Chyba czyta mi w myślach i wie że nie poddam się tak łatwo.
- Chciałaś uciec? Nie dobra Amy?? Jak ja tu mam cię ukarać co ? Gada sam do siebie idiota jak ja mogłam wpakować się w takie tarapaty. Zaczęłam się szamotać.
- Uspokój się idiotko, kara cie nie minie a i tak z chwili na chwilę pogarszasz swoją sytuację. Mówiąc to potrząsnął mną boleśnie....
- Rozbieraj się.
Co ?! Nie wieże ON CHE BYM SIĘ ROZEBRAŁA?! Czy ja dobrze usłyszałam?
- Co ?!
- Nie słyszałaś. Spać idziemy, chyba nie zamierzasz w tym spać. No dalej sama się rozbierzesz czy ja mam to zrobić ?
Chyba nie zostaje mi nic innego do wyjścia jak... ucieczka. Tak dobrze słyszycie nie będę robić tego co jakiś gbur mi każe.
- Spierdalaj, chyba cie popierdoliło jak myślisz ę się przed tobą rozbiorę.
Chyba nie musiałaś tego mówić Amyyy, co ja robię. Uciekaj, uciekaj. Boże gdzie on mnie przyprowadził jak ja mam się stąd niby wydostać.
Schody.
Kuchnia.
Salon.
Ooo nie nie nie ktoś tam jest tylko nie mówcie mi że to reszta 1D.
- A ty maleńka dokąd się wybierasz? -Spytał któryś z nich nie wiem który bo jestem zajęta szukaniem wyjścia.
Korytarz
O jest widzę są drzwi, dalej Amy dasz rade jeszcze tylko kilka kroków. Jeszcze tylko trochę i...
RĘCE tak ręce właśnie one powstrzymały mnie przed przekroczeniem progu drzwi.
- Jesteś niegrzeczną dziewczynką Amy. Będę musiał cie ukarać, nie ładnie.
Wziął mnie i przerzucił przez ramię jak worek kartofili. Jeśli naprawdę myślałam że mam przejebane wchodząc do tego domu do teraz to już w ogóle mam przesrane.
Szarpałam się, kopałam go biłam, ale to nic nie dało. bo powiedzcie mi jak moje 160cm miało dać radę z jego 180cm ?? Wchodzimy po schodach, korytarzem na prawo i proszę już jesteśmy w jego pokoju, w profesjonalny sposób rzuca mnie na łóżko, przygniatając mnie jedną nogą. Chyba czyta mi w myślach i wie że nie poddam się tak łatwo.
- Chciałaś uciec? Nie dobra Amy?? Jak ja tu mam cię ukarać co ? Gada sam do siebie idiota jak ja mogłam wpakować się w takie tarapaty. Zaczęłam się szamotać.
- Uspokój się idiotko, kara cie nie minie a i tak z chwili na chwilę pogarszasz swoją sytuację. Mówiąc to potrząsnął mną boleśnie....
niedziela, 16 marca 2014
Nowy blog...
A tu macie linka do nowego, bloga xD
Jeszcze dziś pojawi się notka. Zapraszam do komentowania, oraz piszcie mi o czym chcecie pogadać.
Pozdrawiam Rozalia. :*
http://zycie-life-seikatsu.blogspot.com/
Jeszcze dziś pojawi się notka. Zapraszam do komentowania, oraz piszcie mi o czym chcecie pogadać.
Pozdrawiam Rozalia. :*
http://zycie-life-seikatsu.blogspot.com/
Rozdział 2
Wpadłam na mega obleśnego faceta, który, chyba zapomniał o czymś takim jak higiena osobista...
Nieważne. Wracając do tematu, to wydaje mi się, że facet coś ostatnio mało dziewczyn na oczy widział, przez co można powiedzieć, że... podniecił sie... w sumie to bardzo podniecił. Chyba nie myślał, że jestem jego zdobyczą co ?! Powiedzcie mi, że tak nie pomyślał. Masakra a już myślałam, że ta impreza to dobry pomysł...
- Zabieraj te łapska, ode mnie ty popaprańcu zboczony jeden, ty chamie, idioto, debilu, skurwy...
- Ooojojoo maleńka nie przesadzasz za bardzo Coś za bardzo wygadaną masz tą mordkę.. Może powinienem zająć ją czymś innym, jak myślisz ?
Powiedział to z takim zaangażowaniem i z taką pewnością siebie że myślałam ze zaraz mu przypierdole. Yhh dlaczego to zawsze mi się musi przytrafić?! No czemu pytam się czemu do jasnej cholery. ?!
Nie pozwolę na to, aby jakiś oblech mnie dotykał, dlatego zaczęłam się mu wyrywać... i nie zgadniecie co się stało. Udało mi się wydostać z tych brudnych starych łap, ale... No właśnie, te przeklęte ale. Mam tak zajebistego pecha, że on beze mnie dnia nie potrafi wytrzymać dlatego zawsze mi towarzyszy i tym razem też mnie nie opuścił, a mianowicie jak to mówią spadłam z deszczu pod rynnę. Chodzi o to, że fakt udało mi się wyrwać temu pedofilowi, ale tym razem wpadłam na jakiegoś innego chłopaka, który nawiasem mówiąc wyglądał jak jakiś gangster, co prawda piękny gangster, ale do cholery to wciąż gangster... Spytacie mnie skąd to wiem. Należy on do znanego w całym Nowym Yorku gangu One Direction.
Amy ty idiotko jak mogłaś wpaść w takie tarapaty... Co ja wyrabiam tak mi odbiło, ze już gadam do siebie. Ja pierdole, normalnie w to nie wierze, ale czekajcie może, może nie jest tak źle. Dobra spokój. Damy rade.Kogo ja chce oszukać jestem skończona...
- Ooo jakie śliczności, do mnie przyszły. -Uśmiechnął się i mrugnął okiem jakby nie wiem jak to miało zadziałać na mnie.
- Kochanie jak masz na imię co ?
Nie mów mu, nie mów mu. Powtarzałam sobie w myślach.
-A-Amy
- Jak słodko, moja mała śliczna Amy. Od dzisiaj jesteś moją małą dziewczynką.
O nie co ja najlepszego zrobiłam. O nie..
- Ja a ja muszę już iść, ja ten.. no.. .- Amy do cholery skup się.
- Kochanie, nie bądź śmieszna, jesteś moja i nie mam zamiaru puszczać cię gdziekolwiek.
- Ale, ale..
- Ciii, chodź idziemy do domku, jesteś już chyba bardzo zmęczona.
- Ale, ale.
- Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo jesteś w tym momencie urocza. Jakie to piękne widzieć ciebie i to jak na mnie reagujesz.
Oj uwierz mi.ty psycholu, że potrafie to sobie wyobrazić. Jezu co się ze mną w ogóle dzieje. To jest niemożliwe żeby jeden chłopak, tak mnie omotał.
***
Tak długo oczekiwany rozdział <trochę dłuższy> w końcu się pojawił. Bardzo was przepraszam, że musieliście tak długo czekać, ale to wynikało z tego iż myślałam, że nikt nie ma zamiaru tego czytać,i że to jest najgorszy chłam. :(. Ale z dnia na dzień wejść na bloga pojawialo się coraz więcej więc prosze o to rozdział. Mam świadomość, że to nadal jest dalekie od ideału, ale małymi kroczkami dojdziemy daleko. Tak bynajmniej myślę. ;)
Druga sprawa to taka, że chce założyć nowego bloga, który będzie o życiu, tak po prostu. Będą zawarte w nim moje przemyślenia, jak ktoś chce to nawet i rady. :)
Więc, nowy blog już się tworzy xD, oczywiście tego nie opuszczam. Mam prośbę, piszcie w komentarzach jakie chcecie poruszać tematy czy coś.. Zawsze będę starać się odpowiedzieć na pytania :0
Dobra to lecę paa :*
Do napisania dziubki <3
Nieważne. Wracając do tematu, to wydaje mi się, że facet coś ostatnio mało dziewczyn na oczy widział, przez co można powiedzieć, że... podniecił sie... w sumie to bardzo podniecił. Chyba nie myślał, że jestem jego zdobyczą co ?! Powiedzcie mi, że tak nie pomyślał. Masakra a już myślałam, że ta impreza to dobry pomysł...
- Zabieraj te łapska, ode mnie ty popaprańcu zboczony jeden, ty chamie, idioto, debilu, skurwy...
- Ooojojoo maleńka nie przesadzasz za bardzo Coś za bardzo wygadaną masz tą mordkę.. Może powinienem zająć ją czymś innym, jak myślisz ?
Powiedział to z takim zaangażowaniem i z taką pewnością siebie że myślałam ze zaraz mu przypierdole. Yhh dlaczego to zawsze mi się musi przytrafić?! No czemu pytam się czemu do jasnej cholery. ?!
Nie pozwolę na to, aby jakiś oblech mnie dotykał, dlatego zaczęłam się mu wyrywać... i nie zgadniecie co się stało. Udało mi się wydostać z tych brudnych starych łap, ale... No właśnie, te przeklęte ale. Mam tak zajebistego pecha, że on beze mnie dnia nie potrafi wytrzymać dlatego zawsze mi towarzyszy i tym razem też mnie nie opuścił, a mianowicie jak to mówią spadłam z deszczu pod rynnę. Chodzi o to, że fakt udało mi się wyrwać temu pedofilowi, ale tym razem wpadłam na jakiegoś innego chłopaka, który nawiasem mówiąc wyglądał jak jakiś gangster, co prawda piękny gangster, ale do cholery to wciąż gangster... Spytacie mnie skąd to wiem. Należy on do znanego w całym Nowym Yorku gangu One Direction.
Amy ty idiotko jak mogłaś wpaść w takie tarapaty... Co ja wyrabiam tak mi odbiło, ze już gadam do siebie. Ja pierdole, normalnie w to nie wierze, ale czekajcie może, może nie jest tak źle. Dobra spokój. Damy rade.Kogo ja chce oszukać jestem skończona...
- Ooo jakie śliczności, do mnie przyszły. -Uśmiechnął się i mrugnął okiem jakby nie wiem jak to miało zadziałać na mnie.
- Kochanie jak masz na imię co ?
Nie mów mu, nie mów mu. Powtarzałam sobie w myślach.
-A-Amy
- Jak słodko, moja mała śliczna Amy. Od dzisiaj jesteś moją małą dziewczynką.
O nie co ja najlepszego zrobiłam. O nie..
- Ja a ja muszę już iść, ja ten.. no.. .- Amy do cholery skup się.
- Kochanie, nie bądź śmieszna, jesteś moja i nie mam zamiaru puszczać cię gdziekolwiek.
- Ale, ale..
- Ciii, chodź idziemy do domku, jesteś już chyba bardzo zmęczona.
- Ale, ale.
- Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo jesteś w tym momencie urocza. Jakie to piękne widzieć ciebie i to jak na mnie reagujesz.
Oj uwierz mi.ty psycholu, że potrafie to sobie wyobrazić. Jezu co się ze mną w ogóle dzieje. To jest niemożliwe żeby jeden chłopak, tak mnie omotał.
***
Tak długo oczekiwany rozdział <trochę dłuższy> w końcu się pojawił. Bardzo was przepraszam, że musieliście tak długo czekać, ale to wynikało z tego iż myślałam, że nikt nie ma zamiaru tego czytać,i że to jest najgorszy chłam. :(. Ale z dnia na dzień wejść na bloga pojawialo się coraz więcej więc prosze o to rozdział. Mam świadomość, że to nadal jest dalekie od ideału, ale małymi kroczkami dojdziemy daleko. Tak bynajmniej myślę. ;)
Druga sprawa to taka, że chce założyć nowego bloga, który będzie o życiu, tak po prostu. Będą zawarte w nim moje przemyślenia, jak ktoś chce to nawet i rady. :)
Więc, nowy blog już się tworzy xD, oczywiście tego nie opuszczam. Mam prośbę, piszcie w komentarzach jakie chcecie poruszać tematy czy coś.. Zawsze będę starać się odpowiedzieć na pytania :0
Dobra to lecę paa :*
Do napisania dziubki <3
sobota, 11 stycznia 2014
Rozdział 1
Głośna muzyka rozbrzmiewała w moich uszach, a woń alkoholu i innych używek ranił moje nozdrza od nieprzyjemnego i niecodziennego zapachu. W każdym kącie można było spotkać niezbyt trzeźwych młodych ludzi.A więc tak. W tej chwili, w tym momencie, o tej porze, czyli godzinie 22:30 znajduje się na domówce. Z tego co pamiętam kolega, mówił że będzie max 20 osób, a z tego co dzieje się przed moimi oczyma jest koło 100 osób.Nie powiem żeby mi jakoś to przeszkadzało, bo jedyne po co tu przyszłam to fakt o tym, że przy dobrej zabawie nie będę aż tak przejmować się moją edukacją jakże bardzo ważną.Nie to że nie lubię się uczyć czy coś tylko... no dobra nie lubią się uczyć i nic tego nie zmieni. W sumie to gdyby nie interwencja koleżanki to pewnie teraz nadal siedziałabym w domu i zabawiała mojego kochanego braciszka, lub spędziłabym wieczór na jakimś strasznie nudnym filmie i użalałabym się nad sobą i nad tą przeklętą babą od jeszcze bardziej przeklętego przedmiotu.Ale wróćmy może do rzeczywistości. Siedzę w kuchni popijając drink za drinkiem i obserwuje ludzi w moim wieku jak to oni spędzają każdy wolny weekend, przez co dla nich jest już to pewnie rutyna, tak jak dla mnie chodzenie do szkoły, no bo sami powiedzcie ile można przechodzić przez deja vu. Nic tylko szkoła- dom, szkoła- dom i tak do wolnego. Oni mają podobnie tyle, że prócz szkoły-dom, mają jeszcze szkoła- dom, szkoła-dom-impreza. Niewiele zdołali urozmaicić ze swojego wolnego czasu, chociaż w sumie ja też nie...
***
Jestem już totalnie zalana w cztery dupy, i moje myślenie wyłączyło się po którymś z kolei wypitym drinku, teraz w głowie mam tylko, to żeby się dzisiaj zabawić. Lecę z jednych par rąk do drugich. Można powiedzieć, że jestem rozchwytywana xD, a impreza kręci się wokół mnie. Tańcząc z którymś już z kolei chłopakiem, zostałam odbita i przez przypadek wpadłam na...
^^^
A więc tak, 1 rozdział już się pojawił. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. xD
Przepraszam za wszystkie błędy, które pojawiły się w rozdziale, oraz wiem że jego długość nie powala, ale to mój pierwszy blog i muszę się jeszcze z tym wszystkim oswoić. Co do następnych rozdziałów, to będę starała się jak najczęściej dodawać nowe ;).
Bardzo proszę o komentarze, bo dzięki temu wiem ilu was jest, oraz jak byście mogły rozsławić moją historię, (w zasadzie chyba mogę powiedzieć, że naszą) aby poszerzyć nasze grono.
Pozdrawiam serdecznie Rozalia
^.^
***
Jestem już totalnie zalana w cztery dupy, i moje myślenie wyłączyło się po którymś z kolei wypitym drinku, teraz w głowie mam tylko, to żeby się dzisiaj zabawić. Lecę z jednych par rąk do drugich. Można powiedzieć, że jestem rozchwytywana xD, a impreza kręci się wokół mnie. Tańcząc z którymś już z kolei chłopakiem, zostałam odbita i przez przypadek wpadłam na...
^^^
A więc tak, 1 rozdział już się pojawił. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. xD
Przepraszam za wszystkie błędy, które pojawiły się w rozdziale, oraz wiem że jego długość nie powala, ale to mój pierwszy blog i muszę się jeszcze z tym wszystkim oswoić. Co do następnych rozdziałów, to będę starała się jak najczęściej dodawać nowe ;).
Bardzo proszę o komentarze, bo dzięki temu wiem ilu was jest, oraz jak byście mogły rozsławić moją historię, (w zasadzie chyba mogę powiedzieć, że naszą) aby poszerzyć nasze grono.
Pozdrawiam serdecznie Rozalia
^.^
niedziela, 5 stycznia 2014
Bohaterowie
Amy Williams, ur. 31.08.1996r.
Często opiekuje się swoim młodszym braciszkiem.
Zayn Malik, ur.12.07.1993r. ( nie istnieje 1D ). Zaborczy, tajemniczy chłopak szef gangu One Direction.
Rayan Williams, ur.03.03.2011r.
Najbardziej z rodzeństwa kocha Amy.
James Williams, ur.03.02.1994r.
Najbardziej lubi dokuczać swojej siostrze i odganiać jej adoratorów.
Max Williams, ur.12.12.1993r.
Bardzo kocha swoje młodsze rodzeństwo.
Często opiekuje się swoim młodszym braciszkiem.
Zayn Malik, ur.12.07.1993r. ( nie istnieje 1D ). Zaborczy, tajemniczy chłopak szef gangu One Direction.
Rayan Williams, ur.03.03.2011r.
Najbardziej z rodzeństwa kocha Amy.
James Williams, ur.03.02.1994r.
Najbardziej lubi dokuczać swojej siostrze i odganiać jej adoratorów.
Max Williams, ur.12.12.1993r.
Bardzo kocha swoje młodsze rodzeństwo.
Prolog
Prolog.
Siedzę nad kolejnym beznadziejnym zadaniem z matematyki, i wiecie co ?! Nadale tego gówna nie rozumiem, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że ta pizda wystawiła mi 1 proponowane na semestr. Po prostu totalna załamka. Nic od tamtego dnia się nie zmieniło nadal jak nie rozumiałam tak dalej tego nie rozumiem. Ale zacznę może od początku. Nazywam się Amy Williams, mam 17 lat i dwóch starszych braci i jednego młodszego Rayana, który ma 3 latka.Max ma 20 lat, a James 19 jestem ich najmłodszą siostrzyczką przez co nie mam w ogóle życia towarzyskiego nie wspominając już o chłopaku. Rodzice jak to rodzice. Tata jest najlepszym lekarzem w Nowym Yorku, gdzie mieszkam, a mama nauczycielka w pobliskiej podstawówce. Moje dotychczas spokojne życie, zmieniło się gdy poznałam zaborczego, ale za to mega przystojnego faceta. To wszystko zaczęło się od felernej imprezy, na którą zabrała mnie moja przyjaciółka...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




