Wpadłam na mega obleśnego faceta, który, chyba zapomniał o czymś takim jak higiena osobista...
Nieważne. Wracając do tematu, to wydaje mi się, że facet coś ostatnio mało dziewczyn na oczy widział, przez co można powiedzieć, że... podniecił sie... w sumie to bardzo podniecił. Chyba nie myślał, że jestem jego zdobyczą co ?! Powiedzcie mi, że tak nie pomyślał. Masakra a już myślałam, że ta impreza to dobry pomysł...
- Zabieraj te łapska, ode mnie ty popaprańcu zboczony jeden, ty chamie, idioto, debilu, skurwy...
- Ooojojoo maleńka nie przesadzasz za bardzo Coś za bardzo wygadaną masz tą mordkę.. Może powinienem zająć ją czymś innym, jak myślisz ?
Powiedział to z takim zaangażowaniem i z taką pewnością siebie że myślałam ze zaraz mu przypierdole. Yhh dlaczego to zawsze mi się musi przytrafić?! No czemu pytam się czemu do jasnej cholery. ?!
Nie pozwolę na to, aby jakiś oblech mnie dotykał, dlatego zaczęłam się mu wyrywać... i nie zgadniecie co się stało. Udało mi się wydostać z tych brudnych starych łap, ale... No właśnie, te przeklęte ale. Mam tak zajebistego pecha, że on beze mnie dnia nie potrafi wytrzymać dlatego zawsze mi towarzyszy i tym razem też mnie nie opuścił, a mianowicie jak to mówią spadłam z deszczu pod rynnę. Chodzi o to, że fakt udało mi się wyrwać temu pedofilowi, ale tym razem wpadłam na jakiegoś innego chłopaka, który nawiasem mówiąc wyglądał jak jakiś gangster, co prawda piękny gangster, ale do cholery to wciąż gangster... Spytacie mnie skąd to wiem. Należy on do znanego w całym Nowym Yorku gangu One Direction.
Amy ty idiotko jak mogłaś wpaść w takie tarapaty... Co ja wyrabiam tak mi odbiło, ze już gadam do siebie. Ja pierdole, normalnie w to nie wierze, ale czekajcie może, może nie jest tak źle. Dobra spokój. Damy rade.Kogo ja chce oszukać jestem skończona...
- Ooo jakie śliczności, do mnie przyszły. -Uśmiechnął się i mrugnął okiem jakby nie wiem jak to miało zadziałać na mnie.
- Kochanie jak masz na imię co ?
Nie mów mu, nie mów mu. Powtarzałam sobie w myślach.
-A-Amy
- Jak słodko, moja mała śliczna Amy. Od dzisiaj jesteś moją małą dziewczynką.
O nie co ja najlepszego zrobiłam. O nie..
- Ja a ja muszę już iść, ja ten.. no.. .- Amy do cholery skup się.
- Kochanie, nie bądź śmieszna, jesteś moja i nie mam zamiaru puszczać cię gdziekolwiek.
- Ale, ale..
- Ciii, chodź idziemy do domku, jesteś już chyba bardzo zmęczona.
- Ale, ale.
- Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo jesteś w tym momencie urocza. Jakie to piękne widzieć ciebie i to jak na mnie reagujesz.
Oj uwierz mi.ty psycholu, że potrafie to sobie wyobrazić. Jezu co się ze mną w ogóle dzieje. To jest niemożliwe żeby jeden chłopak, tak mnie omotał.
***
Tak długo oczekiwany rozdział <trochę dłuższy> w końcu się pojawił. Bardzo was przepraszam, że musieliście tak długo czekać, ale to wynikało z tego iż myślałam, że nikt nie ma zamiaru tego czytać,i że to jest najgorszy chłam. :(. Ale z dnia na dzień wejść na bloga pojawialo się coraz więcej więc prosze o to rozdział. Mam świadomość, że to nadal jest dalekie od ideału, ale małymi kroczkami dojdziemy daleko. Tak bynajmniej myślę. ;)
Druga sprawa to taka, że chce założyć nowego bloga, który będzie o życiu, tak po prostu. Będą zawarte w nim moje przemyślenia, jak ktoś chce to nawet i rady. :)
Więc, nowy blog już się tworzy xD, oczywiście tego nie opuszczam. Mam prośbę, piszcie w komentarzach jakie chcecie poruszać tematy czy coś.. Zawsze będę starać się odpowiedzieć na pytania :0
Dobra to lecę paa :*
Do napisania dziubki <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz