No i wylądowałam w domu, ale chwila moment tak właściwie to nie jest to mój dom tylko tego idioty, który można powiedzieć że mnie porwał prawda?? Bo porwał nee? O Jezu już sama nie wiem co się ze mną dzieje, no ale musicie mi przyznać że był mega przystojny stanowczo za bardzo przystojny. No ale wracając do tematu tooo.. Wylądowałam w pokoju z.. chwila jak on się w ogóle nazywa? Czyli wylądpwałam w pokoju z chłopakiem, o którym nic nie wiem po prostu super, nie ma co.
- Rozbieraj się.
Co ?! Nie wieże ON CHE BYM SIĘ ROZEBRAŁA?! Czy ja dobrze usłyszałam?
- Co ?!
- Nie słyszałaś. Spać idziemy, chyba nie zamierzasz w tym spać. No dalej sama się rozbierzesz czy ja mam to zrobić ?
Chyba nie zostaje mi nic innego do wyjścia jak... ucieczka. Tak dobrze słyszycie nie będę robić tego co jakiś gbur mi każe.
- Spierdalaj, chyba cie popierdoliło jak myślisz ę się przed tobą rozbiorę.
Chyba nie musiałaś tego mówić Amyyy, co ja robię. Uciekaj, uciekaj. Boże gdzie on mnie przyprowadził jak ja mam się stąd niby wydostać.
Schody.
Kuchnia.
Salon.
Ooo nie nie nie ktoś tam jest tylko nie mówcie mi że to reszta 1D.
- A ty maleńka dokąd się wybierasz? -Spytał któryś z nich nie wiem który bo jestem zajęta szukaniem wyjścia.
Korytarz
O jest widzę są drzwi, dalej Amy dasz rade jeszcze tylko kilka kroków. Jeszcze tylko trochę i...
RĘCE tak ręce właśnie one powstrzymały mnie przed przekroczeniem progu drzwi.
- Jesteś niegrzeczną dziewczynką Amy. Będę musiał cie ukarać, nie ładnie.
Wziął mnie i przerzucił przez ramię jak worek kartofili. Jeśli naprawdę myślałam że mam przejebane wchodząc do tego domu do teraz to już w ogóle mam przesrane.
Szarpałam się, kopałam go biłam, ale to nic nie dało. bo powiedzcie mi jak moje 160cm miało dać radę z jego 180cm ?? Wchodzimy po schodach, korytarzem na prawo i proszę już jesteśmy w jego pokoju, w profesjonalny sposób rzuca mnie na łóżko, przygniatając mnie jedną nogą. Chyba czyta mi w myślach i wie że nie poddam się tak łatwo.
- Chciałaś uciec? Nie dobra Amy?? Jak ja tu mam cię ukarać co ? Gada sam do siebie idiota jak ja mogłam wpakować się w takie tarapaty. Zaczęłam się szamotać.
- Uspokój się idiotko, kara cie nie minie a i tak z chwili na chwilę pogarszasz swoją sytuację. Mówiąc to potrząsnął mną boleśnie....
Jasne, nie widzę problemu :)
OdpowiedzUsuńPiszesz tam coś?! Czekam i czekam na ter rozdział... :)
OdpowiedzUsuń